|
 |
|
|
|
| Trochę historii · Położenie geograficzne · Budowa geologiczna · Ukształtowanie powierzchnii · Klimat · Wody powierzchniowe · Flora i fauna · Pomniki przyrody |
Pierwsze wzmianki na piśmie dotyczące miejscowości wchodzących w skład obecnego miasta Jelcz - Laskowice sięgają początków XIII wieku, kiedy to 28 czerwca 1203 roku Henryk Brodaty nadał prawa do wsi Laskowice Leonardowi Włostowicowi (wnukowi Piotra Włostowica). Natomiast nazwa Jelcz pojawia się w bulli papieża Innocentego IV z 9 sierpnia 1245 roku, kiedy to przypisany został do posiadłości kościelnych biskupa wrocławskiego Tomasza I.
Fakty te świadczą o tym, że już wcześniej musiały istnieć tu osady, a później wsie o pokaźnych rozmiarach i dużej wartości, skoro interesowali się nimi biskupi i książęta.
W 1268 roku na wyspie pośrodku Odry zostaje ukończony zamek kamienno - ceglany, który ze względu na swoje strategiczne położenie na przedpolu Wrocławia odgrywał bardzo istotną rolę aż do końca XVII wieku.
Jego kolejnymi właścicielami byli: Henryk IV Probus (Prawy), rycerze z rodu Borszniców następnie szlachta rodu Kotulińskich. Ci zaś sprzedali zamek Jelcz humaniście Janowi Metzlerowi, a ten popadłszy w ogromne długi, 15 maja 1508 roku sprzedał swoje dobra wrocławskiemu kupcowi Konradowi Sauermanowi.
Nazwa Jelcz pochodzi najprawdopodobniej od nazwy ryby Jelec, która zamieszkiwała kiedyś obficie okoliczne wody, a ze względu na zanieczyszczenia jest dziś prawie nieobecna.
Natomiast nazwa Laskowice wywodzić się może od lasów, kiedyś obficie porastających te tereny lub też (co jest bardziej prawdopodobne) od laski opolnej - dawnego symbolu władzy pierwszych Słowian zamieszkujących te tereny.
Od XIV wieku dobrami laskowickimi zawiadywał ród Pretficzów, który za długi w wieku XVII odsprzedaje swoje posiadłości bogatym sąsiadom z Jelcza, Sauermanom, którzy po pewnym czasie noszą już bardziej arystokratyczne nazwisko von Saurma - Jeltsch.
Podczas wojen, które przetaczały się przez Śląsk w XVII w., "zamek na wyspie" został częściowo zniszczony lecz już na przełomie XVII i XVIII wieku kolejni właściciele z rodu Saurmów rozbudowują go do wielkości znacznej rezydencji. Podobnie mają się ich posiadłości, które ciągle powiększane przynoszą swym właścicielom coraz większe dochody. W końcu XVIII wieku (1785 r.) wraz z regulacją Odry "zamek na wyspie" przestał się liczyć jako warownia obronna i od tego momentu zaczął tracić znaczenie. Był jeszcze wykorzystywany jako siedziba sądu, a następnie browaru po czym popadł w zupełną ruinę, której resztki możemy oglądać jeszcze dziś.
W tym czasie Saurmowie przenoszą się do przebudowanego pałacu w Laskowicach. W 1798 roku zostają podniesieni do godności hrabiów.
Rozrastająca się rodzina hrabiego Gustawa von Saurma - Jeltsch potrzebowała drugiej siedziby i dlatego też w 1829 roku wprowadziła się do neogotyckiego pałacu w Jelczu. Park otaczający pałac urządzono w stylu angielskim, w którym znajdowała się oranżeria z egzotycznymi gatunkami roślin. Od tej pory Saurmowie mają dwie siedziby: pałac w Laskowicach i pałac w Jelczu.
Przez cały opisywany okres dobra jelczańsko - laskowickie zamieszkiwane były w większości przez ludność polską, która z biegiem lat była poddawana wynaradawianiu germanizacji. Zjawisko to nasiliło się wraz z przejściem tych ziem pod panowanie pruskie. Mieszkańcy wsi wchodzących w skład dóbr jelczańsko - laskowickich, występowali czynnie w obronie języka polskiego. Na szczególne uznanie zasługuje postawa Jana Treski (chłopa z Nowego Dworu), który był nawet we Wrocławiu z petycją do władz kościelnych odnośnie przywrócenia języka polskiego podczas mszy.
Dopiero w latach trzydziestych XX wieku, w okresie hitlerowskich Niemiec, zaprzestano używania polskiej mowy w obawie o własne życie.
W czasie drugiej wojny światowej władze hitlerowskie otworzyły na terenie Jelcza zakłady zbrojeniowe Kruppa, tzw. Berthawerke. Ich budowniczowie to więźniowie obozu koncentracyjnego w Rogoźnicy (Gross Rosen). Byli wśród nich przedstawiciele różnych narodowości - Polacy, Żydzi, Rosjanie i inni. Umieszczono ich wszystkich w obozie utworzonym w niedalekich Miłoszycach, wtedy noszących nazwę Fünfteichen (Pięć Stawów). Podczas morderczej pracy i późniejszej ewakuacji zginęło ponad 8 tysięcy więźniów.
Po drugiej wojnie światowej na ziemie te powróciła ludność polska, która zaczęła tworzyć własną historię.
|
|
|
    |
|